Tag -

podróże

Podróże Porady podróżnicze

Jak spakować się na kilkumiesięczny lub kilkudniowy wyjazd?

28 Views

Trzy miesiące w Bułgarii minęły w zastraszającym tempie. Jak dziś pamiętam mój strach przed wylotem, załatwianiem wszystkich formalności i… pakowaniem. Moją misją było spakowanie całego potrzebnego przez trzy miesiące życia dobytku w 25 kilogramach. W wyszukiwarce nie znalazłam żadnych podpowiedzi jak ten temat ogarnąć, a walizki ważyłam aż do ostatniej chwili aż w końcu zobaczyłam upragnione 10 (bagaż podręczny) i 15 (bagaż rejestrowany), dlatego dzisiaj nauczona doświadczeniem chciałabym Wam podpowiedzieć jak bezproblemowo spakować się na taki dłuższy wyjazd 🙂


1. Plan

Moi znajomi wiedzą, że lubię mieć wszystko zaplanowane z wyprzedzeniem, a co za tym idzie listę potrzebnych rzeczy miałam przygotowaną już pewnie zaraz po tym jak dowiedziałam się, że wyjeżdżam… 🙂 Dzięki temu miałam czas, żeby dokupić kilka przedmiotów i zaktualizować listę, kiedy coś nowego przyszło mi do głowy.


2. Lista

Lista przedmiotów będzie różniła się w zależności od długości i rodzaju pobytu, prognozowanej pogody i tego, co zamierzacie robić w tym czasie. Ja podaję Wam listę rzeczy, które zabrałam na trzy miesiące poza domem, z każdą możliwą pogodą. Podzieliłam ją sobie na działy i podkreśliłam te przedmioty, które musiałam dokupić, albo zapakować tuz przed samym wyjazdem tak, aby o niczym nie zapomnieć. Pierwotnie na liście miałam trochę więcej przedmiotów, koniec końców w 25 kilogramach zmieściłam 85% planowanych rzeczy.

Ubrania

Zasada w teorii jest dosyć prosta

– zabieramy ubrania, które możemy połączyć w wielu kombinacjach (dobrze sprawdzają się gładkie wzory i neutralne barwy – czarne, granatowe, białe, kremowe, szare), które się nie gniotą oraz takie, które będą dopasowane do warunków pogodowych. Podkreślam zasada jest prosta tylko w teorii, w praktyce chciałoby się zabrać ze sobą pół szafy. Jeśli nie potrafisz wyobrazić sobie danego elementu garderoby w kilku stylizacjach zastanów się, czy naprawdę go potrzebujesz.


– bielizna, skarpetki x 8

– koszulki i bluzki (w neutralnych kolorach, gładkie i w paski) x 6

 – koszule biała, niebieska, granatowa, kratka x 4

– spodnie (czarne i granatowe) x 2

– jeansy

– spodnie dresowe

– krótkie spodenki x 2

 – swetry zimowe x 3

– bluzy x 2

– skóra

– kurtka puchowa

– piżama

– czarna spódnica

– sukienki x 3

– pasek

– strój kąpielowy


Na miejscu dokupiłam tylko czapkę i rękawiczki, kiedy na początku grudnia spadł śnieg. W zależności od tego gdzie będziecie mieszkać, warto zastanowić się również czy warto zabierać ulubione ubrania. Ja zniszczyłam wszystkie białe ciuchy, wszystkie w stanie idealnym założone tylko raz przed pierwszym praniem – akademikowa pralka niestety nie podołała wyzwaniu.

Buty

– klapki

– botki

– baleriny

– buty sportowe

– buty do ćwiczeń

– crocsy


Elektronika

– suszarka

– lokówka

– telefon, laptop, aparat, iPod + ładowarki

– pendrive 

Zajęcia

– stetoskop

– fartuch

– scrubsy (ubranie zmienne na chirurgię i anestezjologię)


Na miejscu dokupiłam zeszyty, długopisy, zakreślacze i młotek neurologiczny. Niepotrzebnie zabrałam ze sobą prawie dwukilogramowe kompendium medycyny, okazało się, że Internet, wykłady oraz książki w bibliotece bez problemu wystarczyły żeby przygotować się na zajęcia i egzaminy.

Biżuteria 

– zegarek 

– zegarek do biegania 

– kolczyki


Sport 

– kurtka przeciwdeszczowa

– bluza na długi rękaw

– 3 koszulki

– spodenki

– 2 pary leginsów

– 2 staniki sportowe

– rękawiczki


Kosmetyki

Tutaj warto zastanowić się jakie są ceny w kraju, do którego jedziecie. Bułgaria jest stosunkowo tania, dlatego warto wziąć końcówki, albo próbki kosmetyków, które wystarczą na pierwsze kilka dni zanim wybierzecie się na większe zakupy. Jeżeli jedziecie do kraju, w którym ceny są dużo wyższe warto wziąć małe zapasy i absolutnie nie zapomnieć o lekach! W jednej z aptek w Rzymie usłyszałam cenę 20 euro za opakowanie tabletek przeciwbólowych!

– szczotka

– gumka do włosów

– szczoteczka do zębów

– kosmetyki i przybory do makijażu

 – resztki: szamponu, odżywki, płynu i płatków do demakijażu, kremu, perfum, pasty do zębów, dezodorantu, żelu pod prysznic i wszystkiego, czego potrzebujecie aby przetrwać pierwsze dni

– leki (podczas wyjazdu miałam zatrucie pokarmowe, ciągłe przeziębienia i dwie reakcje alergiczne – takiego zestawu chorób nie przeżyłam nigdy w przeciągu 3 miesięcy w Polsce, więc jak widać naprawdę warto wyposażyć się w leki na każdą możliwą ewentualność)


Torby

– plecak

– torba bawełniana

– to mój najlepszy podróżniczy patent, torba mieści zeszyty A4, fartuch, buty, portfel, telefon, stetoskop, a przy tym ważny tyle co piórko i zajmuje naprawdę niewiele miejsca!- mała, czarna torebka na wyjścia


Inne

– kalendarz 

– portfel

– dokumenty (potwierdzenie ubezpieczenia, paszport, dowód)

– okulary przeciwsłoneczne i korekcyjne

– karta pokładowa


3. Wskazówki

Przy zakupie walizki warto wybrać taką, którą możemy zamknąć własnym kodem, najlepiej z poliwęglanu – co gwarantuje trwałość i odporność na uszkodzenia. Dobrze jest obejrzeć wnętrze walizki pod kątem jej pakowności, a jeżeli latacie tanimi liniami lotniczymi – dokładnie sprawdzić jakie wymiary może mieć Wasz bagaż. Na lotnisku nie zdarzyło mi się jeszcze, aby pracownicy sprawdzali ten parametr bardzo dokładnie, ale myślę, że wszystko zależy od tego do jakiego kraju podróżujecie oraz jak bardzo „na oko” Wasz bagaż odbiega od normy 🙂

Na przykład w samolotach Ryanair:
„Każdy pasażer* może wnieść na pokład jedną torbę podręczną o wadze do 10 kg i maksymalnych wymiarach 55 x 40 x 20 cm oraz 1 małą torebkę o maksymalnych wymiarach 35 x 20 x 20 cm.” 


Polecam jednak zmierzyć i zważyć bagaż przed wylotem, przeczytać co możecie ze sobą zabrać, a co jest zabronione – dla spokoju ducha i zaoszczędzenia sobie niepotrzebnego stresu. 

Przed wyjazdem można zrobić rozeznanie wśród osób, które już w tym miejscu były, lub zapytać pracowników hotelu. Ja dowiedziałam się, że nie będę potrzebowała pościeli i ręczników, dzięki czemu zaoszczędziłam sporo miejsca. Jeśli jedziecie na Erasmusa, to warto wziąć ze sobą nawet 10 zdjęć legitymacyjnych, będziecie wyrabiać dużo dokumentów i lepiej załatwić to wcześniej, niż potem szukać fotografa po okolicy, której jeszcze całkowicie nie znacie.


Ubrania warto zwijać w rulony, zamiast układać w kostkę – nie gniotą się tak i zajmują zdecydowanie mniej miejsca. Układanie warto zacząć od butów, ułożyć je przy ściankach walizki (do środka można włożyć skarpetki), następnie położyć kosmetyczki, suszarkę i pierwszą warstwę ubrań. Ja na sam spód daję rzeczy mniej podatne na pogniecenie (spodnie, swetry), a na wierzch te bardziej delikatne.


Jeżeli wybieracie się tylko z bagażem podręcznym, pamiętajcie, że obowiązuje limit płynów. Każdy produkt o maksymalnej objętości 100 ml, powinien zostać zapakowany do przezroczystej, zamykanej torebki, a łączna objętość płynów nie może przekroczyć 1 litra. Oczywiście tusz, korektor czy krem również zaliczany jest do płynów. Te zasady nie obowiązują w przypadku bagażu rejestrowanego, dlatego jeśli podróżujecie z dwoma walizkami, warto kosmetyki wrzucić właśnie tam i nie przejmować się ograniczeniami.


Jeśli odłożyliście już wszystkie zbędne rzeczy i zostały Wam tylko takie, bez których absolutnie nie możecie się obejść, a mimo wszystko dalej przekraczacie limit wagowy, możecie nałożyć na siebie trochę większą ilość ubrań niż normalnie. Ja do kontroli we wrześniu założyłam na siebie bluzę, skórę i kurtkę puchową i wierzcie mi – to nie był wcale szczyt szaleństwa. Podobno ludzie latają nawet w butach narciarskich (!).
Sprawa pakowania jest jeszcze prostsza jeśli jedziecie z kimś bliskim. Pakowanie warto podzielić – Ty bierzesz suszarkę i laptopa, inna osoba kosmetyki i ładowarkę. Przydaje się szczególnie jeśli zamierzacie podróżować tylko z bagażem podręcznym, a każdy milimetr miejsca jest na wagę złota.

Podróże

Rzym w 3 dni – plan zwiedzania

17 Views

Rzym to przepiękne miasto, a zobaczenie wszystkiego w trzy dni jest oczywiście misją nie do wykonania. Mimo wszystko udało nam się zobaczyć wszystkie najbardziej znane zabytki i myślę, że przejście opisanymi przeze mnie trasami dostarczy Wam niesamowitych wrażeń.

Dzień I

W hotelu zameldowaliśmy się około godziny 14. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od spaceru wzdłuż rzeki Tyber. Jest to świetnie miejsce do biegania i trzeba przyznać, że w Rzymie jest naprawdę sporo aktywnych ludzi. 

Idąc wzdłuż rzeki dotarliśmy do Zamku św. Anioła, wzniesionego w 139 roku. W pierwotnej wersji zamek pełnił funkcję mauzoleum, znajduje się tam grobowiec cesarza Hadriana oraz jego następców. W średniowieczu zamieniono go w fortecę, a w czasach renesansu na luksusowy apartament papieski i skarbiec Państwa Kościelnego. W 1277 roku zbudowano ukryty korytarz z murem obronnym łączący Zamek św. Anioła z Bazyliką w Watykanie. Korytarz przydał się trzysta lat później Klemensowi VII 🙂 Na szczycie zamku widzicie figurę archanioła Michała – została ona zbudowana w nawiązaniu do wizji papieża Grzegorza I Wielkiego. Zgodnie z legendą, kiedy zaraza pustoszyła miasto miał on zobaczyć nad Mazuoleum Hadriana postać archanioła chowającego miecz do pochwy, na znak ustania gniewu Bożego. Do Zamku prowadzi Most Aniołów, ozdobiony barokowymi rzeźbami Aniołów prezentujących narzędzia męki Chrystusa.

Kolejnym punktem na naszej mapie był Plac i Bazylika św. Piotra. Oba miejsca zrobiły na nas niesamowite wrażenie. Plac był świadkiem najważniejszych wydarzeń historii Kościoła. Na pogrzebie papieża Jana Pawła II na placu zgromadziło się 300 tysięcy wiernych, poza placem aż 4 miliony pielgrzymów! Na placu znajduje się fontanna Berniniego, który zaprojektował również między innymi baldachim nad grobem św. Piotra w Bazylice Watykańskiej, Fontannę Czterech Rzek na Placu Navonna, oraz stworzył znane na całym świecie rzeźby takie jak Ekstaza świętej Teresy czy Dawid.

Widzicie tę kolejkę na zdjęciu? Wierzcie mi, że jest krótka w porównaniu do tego co dzieje się w Rzymie w sezonie. Sposobem na jej ominięcie oraz obejrzenie Bazyliki św. Piotra w spokoju i z należną temu miejscu powagą, jest przyjście wczesnym rankiem. Potem Watykan roi się od przewodników próbujących wcisnąć Wam wycieczkę, sprzedawców niemalże wpychających selfie sticki do oka i Azjatów robiących sobie zdjęcia co 10 sekund. Bazylika jest drugim największym kościołem na świecie. Jej budowa zajęła 120 lat (prace zostały ukończone w 1626 roku), wedle tradycji stoi na miejscu pochówku świętego Piotra, pierwszego papieża. W Grotach Watykańskich znajduję się sarkofagi innych papieży (z wyjątkiem Jana Pawła II, jego sarkofag zajmuje szczególne miejsce we wnętrzu bazyliki), znane rzeźby takie jak Pieta Michała Anioła oraz przepiękne barokowe ołtarze.

Dzień II

W tym dniu udało nam się zobaczyć większość najważniejszych atrakcji Rzymu. Zwiedzanie zaczęliśmy od zobaczenia Schodów Hiszpańskich.Pamiętacie to miejsce z filmu Rzymskie wakacje? 🙂 Schody prowadzą z Placu Hiszpańskiego do kościoła Trinita dei Monti i mają 138 stopni. W moim odczuciu charakteru nabierają nocą, kiedy stają się miejscem spotkań towarzyskich.

Uroczymi uliczkami obfitującymi w domy mody najlepszych projektantów dotarliśmy do Fontanny di Trevi. Zgodnie z legendą, wrzucenie do fontanny (przez ramię) monety gwarantuje powrót do Rzymu, wrzucenie dwóch monet – romans, a trzech – ślub. Monety są później wyławiane, a zebrane pieniądze przeznaczane na remonty zabytków. Fontanna jest absolutnie przepiękna, podobnie jak Schody Hiszpańskie szczególnie urzekła mnie nocą. Jej nazwa pochodzi od imienia Trevia, czyli dziewczyny, która odkryła źródło wody wykorzystane przy budowie akweduktu.

Panteon, czyli z greckiego miejsce poświęcone wszystkim Bogom. Został wybudowany w 125 roku. 125! Prostota, regularność budowli oraz jej wysokość (44 m) sprawiają, że ma ona bardzo majestatyczny charakter i robi ogromne wrażenie. W okresie renesansu odnawianiem Panteonu kierował sam Rafael Santi. Wejście do środka jest darmowe, nie ma kolejek.

Ołtarz Ojczyzny, pomnik Wiktora Emanuela II – znajduje się na Placu Weneckim. W świadomości Włochów upamiętnia jedność i wolność ich ojczyzny. Budowa została ukończona w 1925 roku, autorem projektu jest Giuseppe Sacconi. Artysta pragnął przedstawić kraj w sposób alegoryczny odwołując się do geografii Półwyspu Apenińskiego. Z górnego tarasu rozciąga się przepiękny widok na panoramę miasta, a pomnik Wiktora Emanuela II (pierwszego króla zjednoczonych Włoch) robi ogromne wrażenie.

Następnie skierowaliśmy się w stronę Forum Romanum, czyli politycznego, religijnego i towarzyskiego ośrodka starożytnego Rzymu. Teraz oczywiście pozostały już tylko szczątki jego dawnej świetności. Niedaleko znajduje się pomnik wilczycy karmiącej Romulusa i Remusa. Według mitologii Romulus zbudował później Rzym.

Ostatnim punktem na mapie podróży drugiego dnia było Koloseumczyli amfiteatr wzniesiony w 80 roku. To, że takie majestatyczne i dopracowane budowle powstały bez użycia maszyn tak wiele lat temu i zachowały się dziś, robi na mnie największe wrażenie. Żeby wyobrazić sobie jego wielkość, podpowiem Wam że zmieściłoby się tam 50 tysięcy widzów. Odbywały się tutaj walki gladiatorów, igrzyska, Koloseum było też miejscem prześladowań chrześcijan, dlatego od XVIII wieku w Wielki Piątek odbywa się tutaj droga krzyżowa.

Dzień III

Tak jak wspominałam, poranek spędziliśmy na zobaczeniu Bazyliki św. Piotra. Następnie udaliśmy się wzdłuż rzeki na spacer po Zatybrzu (Trastevere), czyli jednej z dzielnic Rzymu. Muszę przyznać, że to miejsce spodobało mi się najmniej. Myślę, że zdecydowanie bardziej klimatyczne staje się nocą. Nie znajdziecie tutaj żadnych majestatycznych budynków, jest za to sporo restauracji, małych, wąskich uliczek i pubów. Być może w sezonie jest to dobre miejsce, aby odpocząć od zgiełku miasta i napić się kawy.

Z Trastevere udaliśmy się na Plac Kawalerów Maltańskich (Piazza Cavalieri di Malta), aby podejrzeć co dzieje się w Bazylice św. Piotra przez dziurkę od klucza. Pomysł naprawdę innowacyjny, dobrze, że do bramy stała mała kolejka, inaczej moglibyśmy całkowicie przegapić ten ukryty na wzgórzu Awentyn punkt widokowy. Plac znajduje się nieco poza dodaną przeze mnie na początku mapą, niedaleko Koloseum. Na mapie którą otrzymacie w Rzymie szukajcie po prostu Piazza Cavalieri di Malta. Panoramę Wiecznego Miasta podziwialiśmy również z placu należącego do kościoła św. Sabiny (200 metrów od poprzedniego punktu wycieczki), należącego do Ogrodu Pomarańczowego.

Wieczorem wybraliśmy się do lodziarni Frigidarium, celowo nadrabiając drogi aby zobaczyć ponownie widziane już zabytki, ale nocą. Do grona nowości dołączył tylko Plac Navonna (na ostatnim zdjęciu), na którym znajdziecie fontannę o której pisałam już wcześniej. Zobaczcie sami jak pięknie wygląda Rzym nocą! 🙂

To już wszystko, mam nadzieję, że podobała Wam się wirtualna podróż po Rzymie i kiedyś podążycie naszymi szlakami w rzeczywistości 🙂 A może byliście już kiedyś w tych miejscach? Jak Wasze wrażenia? 🙂